.

2008 maj 14
by photomarcin

Śię dziś działo się.

Studenty sie były scigały.

Medyczne studenty.

Na łóżkach w niecny sposób podpieprzonych z pobliskiego szpitala. Skandal!

Co się stało, to się nie odstanie się, więc po co się przejmować?

A wesoło całkiem było.

Z jednego powodu.

Powód bardziej: fajna impreza była.

Powód mniej: Wasz, khem, ulubiony blogger został rozpierdzielony po asfalcie przez łebka, co to go prosił, aby podniósł obiektyw wyżej, coby mógł zrobić zdjęcie ją zawierające… MASAKRA! Ja wiem, że takie ujęcia są dość popularne i lubiane, ale (i tu apel do owego młodzieńca [mimo niesamowicie małego prawdopodobieństwa, mam nadzieję, że to czyta]) powinny one być wynikiem znalezienia się w odpowiednim miejscu i czasie tak, by fotografowany fotograf właśnie był fotografował. A to, co ten leszcz zrobił, to po prostu…tego…unikając obraźliwych słów…(mocno się staram)…ŻENADA.

Dobra, tośmy napisali, co napisać mieliśmy, objechaliśmy, kto był do objechania, czas na konkret. Danie główne. Gwóźdź programu. Sami wiecie.

Zdjęcia!

Jak widać, niektórzy uczestnicy prezentowali się oryginalnie:

Pamiętacie te mrożące krew w żyłach sceny z filmów, kiedy kamera pokazuje zbliżenie na broń/cokolwiek, co stanowi zagrożenie dla głównego bohatera?

Oto (prawie-jak)takie ujęcie:

Ten wyraz determinacji na twarzach…

A w przerwie między eliminacjami, a półfinałem, studenty ścigały się były z kaczkami (wszelka zbieżność nazw, oraz aluzje polityczne wysoce przypadkowe):

Wyścig finałowy (albo i nie, kij wie).

Nerwy na starcie….

…i radość na finiszu

Wybaczcie, że zanudziłem Was.

M.

PS. Globalne przesłanie miłości:

SSIJCIE!

Jedna odpowiedź
  1. 2008 maj 23
    asiaasia permalink

    cały Marcin.. ;)

Comments are closed for this entry.