No i skończyło się rumakowanie.

2008 maj 31
by photomarcin

Po wspaniałym i widowiskowym tańcu z zoomami, przyszło mi swoje odchorować…
Zawalony nochal męczy potwornie. Nieskończone pokłady jakiegoś zielonego gówna zalegające w zatokach, nie pozwalające oddychać, jeść normalnie, pić czy mówić.

W zasadzie powinienem zostać w łóżku jutro, ale ni dy rydy. Najpierw wycieczka edukacyjna do K., a potem praca. Arbeit machts frei, jak mawiał pewien mały, śmieszny człowieczek w końcówce lat 30tych, więc może arbajt sprawi, że nieco ozdrowieję…herbatka, piguły i syropek gówno dały….

Syf, Towarzysze! Syf, powiadam!