trochę o czymś, i o niczym zarazem.
I.
Ostatnio naród ogarnęło szaleństwo. Szaleństwo narodowościowe. Flagami Polski wyklejono każdą przestrzeń, obojętnie, czy to samochód, blok mieszkalny czy supermarket. Można było flagi kupić na każdym rogu ulicy, za mniejsze lub większe pieniądze.
Powiewały, łopotały, zasłaniały okna. jak by dobrze poszukać, to ktoś pewnie tyłek własny po sraniu wycierał papierem z nadrukowaną polską flagą.
I, oczywiście, pełno nadziei. “Tym razem się uda!”. “Wygramy!”. Ta. Jasne. Wygramy-wysramy, jak by powiedział Wilq. Nasza reprezentacja jak słaba była, tak słaba jest i na, bądź co bądź, potęgę Niemców, porywać się nie ma co.
___________________________________
A teraz trochę zdjęć. Nie zawierają flag, to zrobiła K. . Zawierają miasto, ludzi, gołębie. Miasto Gdańsk. Ludzi z Gdańska. Ludzi z rynku w Pruszczu Gdańskim, przesympatycznych, otwartych i uśmiechniętych. I gołębie. Z Gdańska.
Oto one:
1. Obrazki z Gdańska. [KLIK]
2. Rynek w Pruszczu. [KLIK]
3. Gołębie z Gdańska. [KLIK]