Przemyślenia o 1 nad ranem.
Czyli M. ma ochotę “popierdolić od rzeczy”.
Czasem tak bywa, że człowiek stwierdza, że jeśli nie wypije piwa dobrego, to nie da rady nic zrobić.
Nie mylcie tego z alkoholizmem, bo to dwie różne sprawy. Tu chodzi bardziej o strasznie mocną “ochotę na”, niż przymus.
Więc M. teraz siedzi na krześle, rozparty jak turecki basza na tronie, sączy lekko piwko z puszki (bo komu sie chce przelewać piwo do kufla o 1 w nocy?!) i słucha Pink Floydów. Jednym słowem – odpoczywa.
Na gg wystawiony opis zachęcający do odezwania się do mnie. Rzadkość.
Mało efektywna, biorąc pod uwagę porę. Wszyscy już śpią i mają mnie w poważaniu.
I trudno się dziwić. Jest 1 w nocy. Też bym spał, gdybym nie był mną.
A tak, to piję piwo. Bez rewelacji – zwykłe Tyskie.
I wiecie co? Lepiej mi. Luźniej, lżej.
Fajnie jest, w gruncie rzeczy.
Cicho, nie licząc “The great gig in the sky” w słuchawkach. Spokojnie.
Odmiennie od tego, co ostatnio mamy na codzień.
W ogóle, sobie przypomniałem, że moje wpisy powinny nie mieć tytułu od paru dni. Kij tam.
W sumie, to kończę, K. śpi za mną i trzeba będzie niedługo do niej dołączyć. Od 5 jestem na nogach i trochę zaczynam czuć zmęczenie.
web-przytul. nie zagladalam tu od dluzszego czasu (z racji problemow z netem) wiec nie bylam na biezaco..
bedzie lepiej, powoli, ale bedzie. (bo kurwa musi byc i juz!)