Wielce szanowny…
…i zapewne wysoce poważany w swoim środowisku panie złodzieju.
Wiedz, że rower, który mi dziś zajebałeś jest, w istocie, niebezpieczny. Hamulce działają na zasadzie dwóch ud: albo się uda, albo się nie uda. Przerzutki działają całkiem nieźle, o ile umie się nimi operować. Piasta tylnego koła jest zjechana. Przedni amortyzator też jest średni.
Kradnąc ten rower wstąpiłeś na prostą i ładnie wybrukowaną ścieżkę do samobójstwa.
Którego Ci, z całego serca mojego, życzę.
I uwierz mi, że to dobre życzenia.
Bo jeśli Ciebie kurwa znajdę, to Cię przywiążę do roweru, przeciągnę Cię po ulicy, znajdę jakąś ostrą gałąź, połamię w drzazgi i wepchnę Ci w dupę. Następnie upierdolę Ci te Twoje srane łapska, poćwiartuję i każę CI je zjeść. Dalej, gdyby Tobie to nie wystarczyło, wstawię Cię nagiego do Wisły, żeby Cię pogryzło Bóg-jeden-wie-co-tam-może-pływać.
Wiedz, że jesteś pierdolonym chujem nie zasługującym na to, żeby żreć gówno z mojej dupy i mam nadzieję, że to przeczytasz.
I kurwa miej jebaną nadzieję, że jednak zabijesz się na moim rowerze.
Uwierz mi, tak będzie dla Ciebie lepiej.
Z wyrazami szacunku i wielkiej, kurwa, miłości
Marcin Ś.
no to złodziej się na pewno przejął;)