O mnie
Marcin Ś., zwany także, przez niektórych, Karlem J.
Niespełniony fotograf, fotoreporter bez większych szans na sukces w zawodzie. Podobno inteligentny, posiadający sporą wiedzę na wiele różnych tematów. Jak na razie nie stwierdzono obecności ani inteligencji ani wiedzy, więc podejrzenia te, oparte na poszlakach, nie powinny być brane zbyt poważnie.
Wychudzony, choć nie głoduje (akurat to byłoby ciężko Marcinowi Ś. zarzucić…), ledwie trzyma się na nogach, zdolny jednak, w razie potrzeby, przenieść dużo kg kurczaków lub frytek na raz.
A propos kurczaków – miejsce, gdzie można go spotkać najczęściej – KFC Galeria Kazimierz, bo tam pracuje, nieszczęśnik, na utrzymanie i drobne przyjemności.
W ogóle, takie niewiadomoco z tego Marcina Ś.
I właśnie za to go strasznie nie lubię.
Z pozdrowieniami
Marcin Ś.
